Kokuji




Kokuji (国字) to „znaki krajowe”, czyli kanji stworzone przez Japończyków. Najczęściej są one nieznane w ojczyźnie znaków, czyli w Chinach. Jednak nieliczne przebyły drogę powrotną do Państwa Środka i weszły do powszechnego użytku.

Po co Japończycy tworzyli kokuji? Przede wszystkim do zapisania nazw roślin i zwierząt, których w Chinach nie było. Tak powstały znaki takie jak np.: 榊 (さかき; sakaki, Cleyera japonica), 樫 (かし; odmiana dębu), 椛 (かば; odmiana klonu), 鱈 (たら; dorsz), 鰯 (いわし; odmiana sardynki). Takie działanie wydaje się naturalne – nie ma znaku oznaczającego konkretnej rośliny, rzeczy czy też danego zwierzęcia lub pojęcia, należy stworzyć własny. Kokuji, których zadaniem jest zapisanie nazwy rodzimego zjawiska, nieznanego w Chinach z reguły mają (zgodnie z logiką) wyłącznie czytania „kun” (japońskie).

Taki proces zachodził również w wiekach późniejszych – uczeni zajmujący się „naukami holenderskimi” (蘭学; らんがく), czyli wiedzą naukową przenikającą do Japonii z Zachodu. Znaki wówczas utworzone potrzebne były do zapisania w przekładach z języków zachodnich na japoński nazw wcześniej nieznanych ani Japończykom, ani Chińczykom. Było to zatem, de facto, tworzenie nowych słów. W przypadku tego typu kokuji najczęstsze są znaki mające wyłącznie czytania „on” („chińskie”). Przykładem takiego znaku jest腺 (せん; gruczoł) stworzony na przełomie XVIII i XIX w. przez japońskiego uczonego zajmującego się rangaku, Udagawę Genshina (宇田川玄真; 1769–1834). Inne, dziś już poza jōyō-kanji (常用漢字), to np.: 膵 (すい; trzustka); 腟 (ちつ; pochwa) ; albo niejapońskie jednostki miar i wag (dziś zapisywane katakaną, np.: 瓩 (キログラム; kilogram), 粁 (キロメートル; kilometr)  albo 竓 (ミリリットル; mililitr). Ciekawostką jest fakt, że część tych znaków została zaimportowana przez Chińczyków i jest przez nich używana do dziś – przykładem jest właśnie 腺.

Jest też trzecia duża grupa kokuji, które powstały tak trochę nie wiadomo czemu, bo trudno sobie wyobrazić to, że Chińczycy nie znali takich pojęć, jak „pracować”, „zapach”, „skrzyżowanie”, „przełęcz” czy też „być zatłoczonym”. A jednak Japończycy postanowili stworzyć do ich zapisu własne kanji i konsekwentnie używają ich do dziś. Większość takich znaków ma wyłącznie czytania japońskie (kun), ale są też takie, które można odczytać także po „chińsku” (on), np. 働.

W obowiązującym obecnie spisie jōyō-kanji figuruje zaledwie dziewięć kokuji:

  1. 働 [どう; はたらく] – pracować;
  2. 込 [こむ] – być zatłoczonym;
  3. 匂 [におう] – pachnieć;
  4. 畑 [はたけ] – pole (suche, nieryżowe);
  5. 腺 [せん] – gruczoł;
  6. 峠 [とうげ] – przełęcz;
  7. 枠 [わく ] – ramka;
  8. 塀 [へい] – ściana;
  9. 搾 [しぼる] – ściskać.

Jest jeszcze zbiór znaków, które są używane od dawna na kontynencie, ale w przypadku niektórych Japończycy twierdzą, że skonstruowali je niezależnie, bez wcześniejszej wiedzy o ich istnieniu, a pozostałym nadali znaczenia inne niż pierwotne. Znaki te nie są zaliczane do kokuji – tę grupę określa się zbiorczą nazwą kokkun (国訓 – „czytanie krajowe”). Pojęcie to odnosi się do nadania tym znakom innego niż w chińskich odpowiednikach, znaczenia. Nie wnikając już w kwestie pierwszeństwa, niezależności lub równoległości stworzenia danego kanji – podobieństwo pomiędzy znakiem „japońskim” a „chińskim” sprowadza się przede wszystkim do wyglądu i, czasem szeroko rozumianego, wspólnego zakresu znaczeniowego. Przykładami kokkun są: 藤 (フジ) – jap. „wisteria”, chiń. „ratan”; 沖 (おき) – jap. „pełne morze”, chiń. „mała rzeka”; 椿 (ツバキ) – jap. „kamelia japońska”, chiń. – Toona ciliata, roślina z rodziny meliowatych.

Zainteresowanym kokuji proponuję przejrzenie słownika tych znaków:



Trochę się napracowałam, żeby przygotować dla Ciebie ten tekst. Mam nadzieję, że się udało :-) Jeśli Ci się podobało - podziel się ze znajomymi (ikonki poniżej).


Masz pytania? Napisz -> http://japonia-info.pl/kontakt/



Dostępne na stronach japonia-info.pl materiały przeznaczone są do użytku prywatnego, tzn. że nie możesz ich wykorzystywać ucząc innych albo zamieszczać na swoich stronach poświęconych nauce japońskiego lub czemukolwiek innemu, umieszczać w zbiorach materiałów do nauki (i nie tylko) ani robić z nimi tego, czego nie chciał(a)byś, żeby robiono z Twoją pracą. No chyba, że uzyskasz moją zgodę. Nie możesz też wykorzystywać ich na profilach społecznościowych bez podania źródła wraz z linkiem.





Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz